Drzewa nie przyspieszają. O jedzeniu i świecie, który pędzi.

🌳Siedzę nad materiałami ze studiów.
Drzewa i krzewy lecznicze. Nazwy, opisy, związki czynne, zastosowania.
Kiedyś uczyłam się o nich podstaw. Dziś czytam je uważniej.
I nagle dociera do mnie coś prostego, a jednocześnie niewygodnego.
Te rośliny rosły tu zawsze.
Dawały pożywienie, wsparcie, leczenie.
Nie spieszyły się. Nie produkowały „więcej”. Działały w rytmie, który był wystarczający.
A my?
Dużo, szybko, tanio
Żyjemy w świecie, w którym jedzenia jest pełno.
Sklepy są przepełnione, półki uginają się od produktów, reklamy przekonują, że „to najlepszy wybór”. A jednak coraz częściej ciało nie odpowiada wdzięcznością.
Zaczynamy rozumieć — powoli, jeszcze nieśmiało — że to, co jemy, kształtuje nas.
Ciało reaguje. Albo regeneruje się i ma siłę. Albo choruje, bo dostaje coś, co mu nie służy.
I tu pojawia się paradoks naszych czasów:
biologicznie dobre jedzenie staje się luksusem.
Nie dlatego, że natura jest droga.
Tylko dlatego, że jakość nie opłaca się systemowo.
Masowa produkcja potrzebuje trwałości, nie odżywczości.
Liczy się ilość, nie relacja z ciałem.
A to, co ma krótszy termin, mniejszą skalę i lepszą jakość — kosztuje więcej.
Ciało płaci później. My płacimy później.
Ale w momencie zakupu… wybór bywa trudny.
⏳ Czas, którego nie mamy
Coraz więcej pracujemy.
Coraz mniej się zatrzymujemy.
Chcemy więcej rzeczy, ale mamy coraz mniej czasu dla siebie.
I w tym pędzie łatwo sięgnąć po to, co szybkie, tanie i dostępne.
Nie dlatego, że nie wiemy.
Tylko dlatego, że nie mamy przestrzeni, żeby naprawdę wybierać.
Dopiero gdy coś nas zatrzyma — choroba, wyczerpanie, kryzys — nagle zaczynamy słuchać.
I wtedy pojawiają się dwie drogi.
Jedna prowadzi do weryfikacji życia.
Do pytania: co naprawdę mi służy?
Jak jem. Jak żyję. Jak traktuję swoje ciało i swój czas.
Druga prowadzi z powrotem do znanego świata.
Do tego samego tempa, tych samych nawyków, tej samej narracji, że „tak po prostu jest”.
🌳 Drzewa nie przyspieszają
Kiedy czytam o drzewach leczniczych, widzę coś jeszcze.
One nie konkurują ze sobą.
Nie produkują „więcej, byle szybciej”.
Dają dokładnie tyle, ile mogą — i tyle, ile powinny w danym czasie.
Może właśnie dlatego tak trudno nam dziś żyć bliżej natury.
Bo wymagają ona zatrzymania się choć na chwilę, a my po prostu tej chwili nie mamy.
Bo natura wymaga uważności.
Zdrowsze życie nie zaczyna się od perfekcyjnej diety.
Zaczyna się od momentu, w którym naprawdę słyszymy swoje ciało.
A drzewa… one po prostu rosną. 🌱
🌳 DRZEWA NIE PRZYSPIESZAJĄ…
Patrząc na drzewa i ich rytm, coraz wyraźniej widzę kontrast między naturą a światem,
w którym dziś żyjemy. Światem nadmiaru, szybkości i jedzenia,
którego jest coraz więcej — a które coraz rzadziej naprawdę odżywia.
O tym, dlaczego w świecie pełnym jedzenia ciało bywa niedożywione,
piszę w kolejnym wpisie: Jedzenia jest pełno. Dlaczego więc ciało jest niedożywione?

💚 Cześć! Z wykształcenia polonistka, z zamiłowania zielarka w drodze . Łączę humanistyczne zrozumienie człowieka z terapią ziołami, emocjami i świadomością ciała.
🌿Na blogu dzielę się moją prawdziwą historią: zakrętami, powrotami, lekcjami i ziołami, które pomagają w codziennym życiu.
Bez moralizowania — za to z czułością i doświadczeniem. 🌿Rozgość się. Może coś z mojej drogi poruszy też Twoją.💚
